Niewypłacalność i jej skutki prawne

Płynność finansowa to temat, który od kilku tygodni śni się po nocach każdemu przedsiębiorcy niezależnie od tego w jakiej branży prowadzi działalność gospodarczą. Oczywiście wskutek nieuchronnej utraty płynności finansowej wielu firm z problemem tym zetkną się niebawem również ludzie, którzy byli w tych firmach zatrudnieni i stracili pracę, nawet jeżeli do tej pory problemów z płynnością nie mieli, ale nie mają zgromadzonych wystarczająco dużo oszczędności.

Wszyscy  teraz mówią i piszą o tarczy antykryzysowej i o rozwiązaniach „pomocowych” jakie przygotował na nas rząd. Ja postanowiłam, że nie będę się już więcej odnosiła do tego co zostało zaproponowane, gdyż nazywanie tego pomocą jest profanacją tego słowa.

W związku z tym napiszę kilka słów o płynności finansowej, wypłacalności, różnicy między płynnością finansową i wypłacalnością oraz jakie są konsekwencje osiągnięcia jednego lub drugiego stanu.

Kiedyś w jednej książce przeczytałam (niestety nie potrafię sobie teraz przypomnieć jakiej) takie porównanie, że jeżeli wyobrazilibyśmy sobie, że przedsiębiorstwo to człowiek (żywy organizm) to do życia potrzebne byłoby mu przede wszystkim powietrze i woda. Człowiek bez wody jest w stanie przetrwać kilka dni, ale bez powietrza zaledwie kilka minut. Dla przedsiębiorstwa tą wodą jest rentowność, natomiast powietrzem jest właśnie owa płynność finansowa. Dlatego tak ważne jest utrzymanie płynności finansowej, którą teraz tak wiele firm traci z powodu kryzysu.

Płynnością finansową nazywamy zdolność przedsiębiorstwa do regulowania zobowiązań w wymagalnym terminie. Oczywiście w literaturze i w praktyce wyróżnia się różne rodzaje płynności, ale na potrzeby tego artykułu taka definicja w zupełności wystarczy.

Wypłacalność nie jest równoznaczna z płynnością finansową. Może się bowiem okazać, że przedsiębiorstwo jest wypłacalne (w długim terminie), ale nie ma bieżącej płynności finansowej, albo ją okresowo traci. Główną przyczyną takiej sytuacji jest nieprawidłowe zarządzanie należnościami i zobowiązaniami lub zatory płatnicze, które wywołują nasi odbiorcy (na ten temat będzie cały mój jeden e-book, który niebawem pojawi się w sprzedaży).

Wyobraźmy sobie taką sytuację, że wykonujemy usługi dla naszych klientów, które przynoszą nam duże zyski (rentowność 30%). Wykonanie usługi trwa kilka tygodni, a po jej wykonaniu klient ma jeszcze 14 dni na zapłatę. Zatem przyjmując, że zobowiązania krótkoterminowe, zwłaszcza wynikające z tzw. kosztów stałych, musimy płacić co miesiąc, ale przychody mamy rzadziej niż raz w miesiącu to mimo, że jesteśmy wypłacalni, tracimy bieżącą płynność finansową. Opisana sytuacja to najprostszy przykład zjawiska w którym firma jest wypłacalna (wykonuje usługi które przynoszą nie tylko przychód, ale i zysk), ale w trakcie oczekiwania na zapłatę nie ma płynności finansowej, ponieważ terminy regulowania zobowiązań są krótsze niż terminy regulowania należności. Inną przyczyną utraty płynności finansowej, mimo iż firma jest wypłacalna mogą być jak już wcześniej wspominałam zatory płatnicze, czyli sytuacja w której oczekujemy na zapłatę od klienta, aby uregulować zobowiązania, ale klient spóźnia się z zapłatą. Wówczas, aby poprawić sytuację finansową firmy wystarczy zmienić strategię zarządzania aktywami obrotowymi (o tym, też będzie e-book), ale w warunkach w jakich jesteśmy teraz bardzo często będziemy mieli do czynienia zarówno z utratą płynności finansowej, jak i niewypłacalnością.

Niewypłacalność nie jest już sprawą prostą. Przepisy prawa w sytuacji kiedy przedsiębiorstwo staje się niewypłacalne nakazuje złożenie wniosku do sadu o ogłoszenie upadłości takiej firmy. W przypadku nie zastosowania się do tego przepisu zarząd spółki może ponieść odpowiedzialność karną. Aby jej uniknąć należy dokładnie wiedzieć kiedy następuje ten moment, w którym ostatecznie należy złożyć do sądu wniosek o ogłoszenie upadłości?

Według ustawy o prawie upadłościowym dłużnik niewypłacalny to taki podmiot, który:

  • nie wykonuje swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych (jeżeli opóźnienie w regulowaniu zobowiązań przekracza trzy miesiące, a suma niewykonanych zobowiązań przekracza 10% sumy bilansowej)
  • jego zobowiązania przewyższają wartość majątku, nawet jeżeli wykonuje swoje zobowiązania (i tan stan utrzymuje się przez 24 miesiące).

Przepisy mówią, że dłużnik powinien złożyć wniosek do sądu o ogłoszenie upadłości takiej firmy najpóźniej w ciągu 30 dni od momentu, kiedy wystąpi jedna z tych dwóch opisanych powyżej przesłanek.

Oczywiście są również przepisy, które pozwalają przedsiębiorcy przeprowadzić tzw. postępowanie restrukturyzacyjne, ale o tym następnym razem.

Jak widać skutki pojawiających się już zatorów płatniczych, a w ich następstwie utraty płynności finansowej i niewypłacalności przedsiębiorstw mogą pociągnąć za sobą bardzo poważne konsekwencje nie tylko finansowe, ale i prawne, co może wielu przedsiębiorców zniechęcić do prowadzenia działalności gospodarczej nie tylko na czas kryzysu, ale na wiele lat. Miejmy nadzieję, że uda się uratować jak najwięcej firm.


Kinga Carska