Kwarantanna w liczbach i makroekonomii

Ile Polska zapłaci za kwarantannę?
Kiedy wpadłam na pomysł, aby napisać ten artykuł i włączyłam komputer to odruchowo nacisnęłam na ikonkę „excel”, a nie „word” i kiedy otwarły mi się przed oczami komórki pustego arkusza kalkulacyjnego zdałam sobie sprawę, że to wszystko co się teraz dzieje to wszystko opiera się o liczby.

Ekonomiści, epidemiolodzy, lekarze, politycy, przedsiębiorcy, ale i pracownicy wielu firm każdego dnia zadają sobie jedno pytanie: „Ile?” Ile zarobię jak mój pracodawca zrobi przestój w pracy? Ile stracę jak mój Klient zamknie lub zawiesi działalność i nie zamówi kolejnej usługi lub towaru? Ile ludzi możemy uratować przy założeniu, że mamy bardzo ograniczone zasoby medyczne? Ile czasu będzie trwała kwarantanna? Ile firm upadnie wskutek utrzymującej się kwarantanny? Ile będzie samobójstw? Ile czasu nasza gospodarka jest w stanie się toczyć w warunkach narastających niewiadomych? Niektórzy niestety zadają sobie również pytania „ile głosów mogę zyskać lub stracić w nadchodzących wyborach w przypadku podjęcia określonych decyzji?”…

Wskutek tego, że odpowiedzi na te pytania często nasuwają wnioski wręcz filozoficzne to zaczynają powstawać różne teorie związane z najbardziej racjonalnym zachowaniem w okresie pandemii. I dziś właśnie kilka słów na ten temat.
Skoro jednak miało być o liczbach to będę posługiwała się liczbami. Oczywiście nie są to w tym przypadku moje obliczenia, a wiedza pochodząca z danych i analiz które są powszechnie znane.

Zacznijmy od tego jakie są dwa bieguny tego zjawiska? Pierwszy to ilość osób które może umrzeć gdybyśmy nie podejmowali żadnych działań w zakresie rozprzestrzeniania się wirusa, a drugi to jakie będą konsekwencje tego, że za wszelką cenę będziemy próbowali ratować życie ludzi stosując ich izolację poprzez zamrożenie funkcjonowania gospodarki?

Zacznijmy od tego co wiemy o pierwszym scenariuszu. Ponieważ model rozprzestrzeniania się wirusa jest znany i mniej więcej potrafimy przewidzieć co się wydarzy to potrafimy oszacować skutki tego scenariusza. Przyjmuje się, że gdyby nie stosować, żadnych zabezpieczeń przed rozprzestrzenianiem się wirusa to covid-19 zostanie dotkniętych około 70% ludzi. Jedni uważają, że 60%, inni że prawie 90% jednak najczęściej pojawiające się analizy mówią właśnie o 70%. Oczywiście są też tacy, którzy uważają, że patogen SARS-CoV-2 będzie miało prawie 100% populacji świata. Ale jak wiadomo, posiadanie patogenu, a zachorowanie na COVID-19 to nie to samo. Jeżeli zatem przyjmiemy, że nie stosując żadnych środków zabezpieczających zachoruje 70% populacji to w naszym kraju będzie chorowało około 26 mln ludzi. Wiemy również, że 80% ludzi chorych na COVID-19 nawet nie jest świadomych tego przechodzi chorobę bezobjawowo, albo bardzo skąpoobjawowo i zdrowieje bez potrzeby wdrażania leczenia. Z pozostałych 20% chorych, którzy będą potrzebowali wdrożenia leczenia, 4% będzie w stanie ciężkim i te 4% będzie potrzebowało intensywnej opieki medycznej. Jak przeniesiemy sobie to na liczby to da nam to około 1 mln ludzi. I trzymając się dalej statystyk które znamy i możliwości naszej służby zdrowia to z tego miliona ludzi uda się uratować około 10 - 20%, a pozostali niestety umrą. Oznacza to niestety, że około 800 tys. ludzi mogłoby umrzeć.

Zatem gdybyśmy nie stosowali żadnych środków zabezpieczających, nie stosowali kwarantanny, nie zamykali firm i funkcjonowali normalnie to prawdopodobnie, według powszechnie dostępnych statystyk w Polsce mogłoby z tego powodu umrzeć około 800 tys. ludzi, ale gospodarka by na tym nie ucierpiała, nie byłoby tak dużego kryzysu. Oczywiście przy założeniu, że inne kraje zachowały by się ta samo, ponieważ jeżeli cała Europa byłaby dotknięta kryzysem to ciężko byłoby oczekiwać, aby Polska nie była.
Jednak decyzje i działania jakie zostały podjęte nie tylko w Polsce, ale w wielu innych krajach mają jednak na celu minimalizację rozprzestrzeniania się wirusa kosztem gospodarki.

Ile kosztuje nasz kraj jeden dzień kwarantanny? Według ekonomistów każdy taki dzień kosztuje nas 0,2 – 0,3% PKB mniej w skali roku. Zatem zamrożenie gospodarki na dwa tygodnie to 4% mniejsze PKB w stali roku. Tymczasem nasza gospodarka już od dwóch tygodni jest w kwarantannie, a końca nie widać. Ekonomiści prognozowali, iż COVID-19 będzie nas kosztował 3,5% PKB. Czy jest to możliwe? Hmm, jeżeli przyjmiemy, że kwarantanna będzie trwała miesiąc (?), i przez ten miesiąc stracimy 8%, ale część tego co stracimy uda się odzyskać tym branżom, które na kwarantannę są „odporne” tj. działają online lub wykonują usługi lub towary, na które teraz jest zwiększone zapotrzebowanie i realnie PKB spadnie o 6%. Przyjmując jednocześnie, że nasza gospodarka jednak jest gospodarką rozwijającą się i roczny wzrost PKB wynosi około 3-4% to jeżeli do tego co stracimy wskutek miesięcznej kwarantanny dodamy nasz „naturalny” roczny wzrost (-6% + 3% = -3%) to rzeczywiście może okazać się, że pandemia będzie nas kosztowała 3% PKB.

Pamiętajmy jednak, iż te obliczenia pokazują jak wyglądałaby sytuacja, gdyby nagle po miesiącu kwarantanny wszystko wróciło co normy i wszystkie firmy jak gdyby nigdy nic się nie stało wrócimy do normalnego funkcjonowania, a przecież już wiemy że tak się nie stanie.
W tym miejscu należy zaznaczyć również, że o skuteczności kwarantanny moglibyśmy mówić wtedy, gdy po jej zakończeniu wszyscy mogliby być zaszczepieni przeciwko koronawirusowi, albo przynajmniej gdyby w trakcie kwarantanny była możliwość wyprodukowania leku, który skutecznie leczyłby wszystkich, którzy zachowują. Jednak jak wiadomo tak się nie stanie. Zatem należy mieć na uwadze, że kiedyś w końcu kwarantannę będzie trzeba formalnie zakończyć, być może stanie się to w połowie maja, być może wcześniej lub później, ale istnieje przecież realne ryzyko, że stanie się to w tym czasie kiedy wirus będzie hulał w najlepsze po świecie i chorych będzie kilkukrotnie więcej niż jest teraz. I wówczas gospodarka znowu będzie sparaliżowana, ale nie z tego powodu, że decyzjami administracyjnymi zostały zamknięte szkoły i wiele firm, ale dlatego że realnie będą bardzo wysokie absencje z powodu choroby albo paniki.
Pamiętajmy, że ekonomia to nie tylko liczby, ale także emocje. I te emocje pozostaną w pewnej części ludzi bardzo długo. Pewnie przez wiele miesięcy przed wieloma osobami będzie obawa przed powrotem do takiego stylu życia jaki prowadziliśmy przed epidemią. O ile wcześniej kina były zapełnione ludźmi, w godzinach szczytu na basenach było mnóstwo ludzi i takich przykładów można podawać mnóstwo to nawet po zakończeniu oficjalnej kwarantanny to życie pewnie jeszcze długo nie będzie wyglądało tak jak wcześniej. A do odbije się realnie na funkcjonowaniu poszczególnych firm, branż, aż w końcu gospodarek.

Kwarantanna może być jeszcze przedłużona, a wiele firm nie podniesie się przez wiele miesięcy. Oczywiście będą również takie, które nie podniosą się już nigdy.
W tym miejscu należałoby przeprowadzić kolejną analizę liczbową. Okazuje się bowiem, że ta cześć gospodarki, która na pewno nie podniesie się do końca roku to jakieś 10-15% całego jej potencjału, a to w skali roku oznacza kilkaset miliardów złotych straty dla naszej gospodarki. W tym miejscu nasuwa się pytanie czy to koniec strat? Otóż nie, bowiem te obliczenia byłyby końcowe, gdyby w następnym roku gospodarka wyszła przynajmniej na „zero”, a według prognoz stanie się tak dopiero w 2022 roku. prognozy są różne. Ten który podałam wynika z informacji którą zaczerpnęłam z Internetu, ale znam również wiele innych doniesień, w większości o wiele bardziej pesymistycznych. Zatem jeżeli przyjmiemy, że strata jaką poniesiemy wskutek narodowej kwarantanny będzie wynosiła (przy założeniach jakie dziś znamy) około 400 mld. rocznie to w skali dwóch szacowanych lat będzie nas ona kosztowała około 800 mld.

Nasuwa się w tym momencie jedno proste działanie. Skoro kwarantanna mająca na celu uratowanie około 800 tys. ludzi ma nas kosztować około 800 mld zł to ile kosztuje jedno życie. Oczywiście każde życie jest bezcenne i tego działania w tym artykule nie dokonam. Oczywiście wszystkie dane są bardzo mocno szacunkowe i prawdopodobnie okaże się za kilka tygodni że są zupełnie oderwane od rzeczywistości, ale dziś nie potrafimy przewidzieć jak bardzo i w którą stronę.
Niektórzy mówią o tej sytuacji "lekarstwo gorsze niż choroba". Ciekawa jestem co Wy sądzicie na ten temat?

Niestety w mediach pojawia się coraz więcej głosów, które pokazują, że stosowanie powszechnej epidemii nie było dobrym rozwiązaniem, a jedynie sposobem na uzyskanie czasu, odroczenie tego momentu szczytowego pandemii w czasie, tak aby móc przygotować system ochrony zdrowia na najgorsze. Są również takie teorie, że właściwie nie służy to niczemu poza uniknięciem moralnej odpowiedzialności rządzących w przypadku gwałtownego wzrostu zachorowań i zgonów za galopujące rozprzestrzenianie się wirusa i brak reakcji.

Jedno co wiemy na 100% w całej tej sytuacji to to, że wiemy bardzo mało. Dane liczbowe (również te którymi się posłużyłam w tym artykule) są często domniemaniami innych osób, a nie analizami popartymi wiarygodnymi informacjami.