Jak oswoić kryzys gospodarczy?

W ujęciu klasycznym cykl koniunkturalny składa się z czterech faz: 

  • Kryzysu (okresu spadku aktywności gospodarczej)
  • Depresji (okres dalszego spadku aktywności gospodarczej i jej stabilizacji na poziomie dna cyklu) 
  • Ożywienia (okresu wzrostu aktywności gospodarczej)
  • Rozkwitu (okresu dalszego wzrostu aktywności gospodarczej i trwającego aż do momentu osiągnięcia szczytu).

Analizując zatem opisane powyżej fazy należy przede wszystkim uznać, że każda z nich to tylko (jeżeli mówimy o fazach wzrostu) i aż (jeżeli mówimy o fazach spadku) pewne okresy, które mogą mieć różną długość, ale zawsze kiedyś się kończą. Dzieje się tak zarówno wtedy, kiedy przyczyna kryzysu jest naturalna, tzn. dochodzi w pewnym momencie do „przegrzania gospodarki”, czyli takiego nasycenia rynku, w którym następuje naturalny spadek aktywności gospodarczej, jak i w przypadku  W przedsiębiorstwach zauważamy wówczas pewne charakterystyczne cechy, takie jak:

  • wzrost zapasów – spowodowany zmniejszeniem popytu w konsekwencji nasycenia rynku
  • wzrost należności i zobowiązań - spowodowany pojawiającymi się zatorami płatniczymi, które są efektem spowolnienia gospodarczego i wycofania pewnej ilości pieniądza z obiegu (dzieje się to na skutek nie tylko zwiększenia skłonności ludzi do oszczędzania na tzw. „trudne czasy”, ale również na skutek podejmowania określonych decyzji w zakresie polityki fiskalnej i monetarnej).

Warto jednak pamiętać, że dokładnie takie same zjawiska zaobserwujemy w przedsiębiorstwach w okresie ożywienia: 

  • wzrost zapasów – po kryzysie ceny są niższe, a kiedy gospodarka jest w kończącej się fazie depresji to zaczyna się pojawiać wzrost popytu i przedsiębiorstwa robią większe zamówienia po niższej cenie
  • wzrost należności i zobowiązań – wynikający z faktu, że po kryzysie następuje zwiększona skłonność udzielania kredytów kupieckich. W całym łańcuchu dostaw firmy muszą się kredytować, aby ożywić gospodarkę, ponieważ po kryzysie nikt nie ma wystarczająco dużo wolnej gotówki. Na samym końcu kredytowany jest konsument ostateczny poprzez różnego rodzaju kredytu konsumenckie mające na celu pobudzenie aktywności gospodarczej.

Zatem jak widać analizując liczby wynikające bezpośrednio ze sprawozdania finansowego, nie opierając ich na podstawie analizy makroekonomicznej.

Ale przecież kryzys nie musi być spowodowany czynnikami naturalnymi, takimi jak właśnie przegrzanie gospodarki, nasycenie rynku. Obecnie obserwujemy sytuację, w której wiele gospodarek całego świata stanęło w obliczu kryzysu spowodowanego czynnikiem nie wynikającym bezpośrednio z funkcjonowania podstawowych mechanizmów rynkowych. Oczywiście kryzys i tak było widać już na horyzoncie (ten naturalny kryzys), ale zapewne nie pojawiłby on się tak szybko i nie byłby tak duży, gdyby nie ogólnoświatowa pandemia koronawirusa.

Stajemy zatem jak społeczeństwo, jako gospodarstwa domowe i jako właściciele firm w obliczu kryzysu ekonomicznego, który będzie dotkliwszy niż jakikolwiek wcześniej w ciągu ostatniego trzydziestolecia i jak każdy kryzys zakończy się recesją, czyli dnem, które prawdopodobnie będzie na tyle głębokie, że odbudowanie gospodarki zajmie nam więcej czasu, niż po kryzysie z 2008 roku, o którym wiele firm pamięta do dziś.

W długiej perspektywie trend rozwojowy gospodarek wokół którego następują wahania koniunktury jest dodatni ponieważ waza wzrostowa jest na ogół dłuższa, niż faza spadkowa. W sytuacji jakiej jesteśmy obecnie nie można jednoznacznie stwierdzić, iż tym razem będzie tak samo.

W analizie cyklu, a zwłaszcza próbach jego przewidywania bardzo ważne jest odróżnienie tych wskaźników, które wyprzedzają zmiany cyklu oraz tych, które są opóźnione. Do tych czynników, które wyprzedzają zalicza się między innymi ceny akcji, poziom zamówień oraz średni czas pracy. Natomiast do tych czynników, które działają z opóźnieniem można zaliczyć miedzy innymi: zmiany cen, zmiany kosztów prowadzenia firm, zmiany cen kredytów i innych źródeł pozyskiwania kapitału oraz średni czas poszukiwania pracy przez osoby bezrobotne.

Mówiąc o cyklu koniunkturalnym nie sposób nie wspomnieć o zależności pomiędzy rynkiem finansowym, a rzeczowym. Ta zależność dała się bardzo mocno zaobserwować zarówno podczas kryzysu światowego w 1929 oraz 2008 roku. Mówi się potocznie, że giełda dyskontuje rzeczywistość, a więc to co się dzieje na rynku finansowym, z niewielkim opóźnieniem znajdzie odzwierciedlenie w gospodarce. Jeżeli ceny aktywów finansowych gwałtownie rosną to w krótkim okresie napędza to ożywienie gospodarcze, ale w długim okresie stanowi to bardzo poważne zagrożenie. Dochodzi bowiem do przewartościowania wycen aktywów w stosunku do ich rzeczywistej wartości i następuje tzw. „bańka spekulacyjna”. Następstwem takiego zjawiska jest narastająca fala bankructw, która jest efektem braku wypłacalności tych podmiotów, które posiadały bardzo dużą ilość aktywów finansowych, które po „bańce” gwałtownie staniały.

Kolejnym ryzykownym zjawiskiem jest przeinwestowanie. O przeinwestowaniu mówimy w takiej sytuacji, kiedy przedsiębiorstwa pod wpływem ożywienia gospodarczego zaczynają zwiększać inwestycje, które najczęściej finansowane są kapitałem obcym (kredytem). Kiedy gospodarka jest w fazie ożywienia przedsiębiorcy chętnie podejmują działania i realizują projekty inwestycyjne, które w tej fazie przynoszą zyski. Zarówno przedsiębiorstwa jak i gospodarstwa domowe mają stosunkowo dużo pieniędzy do dyspozycji. Przedsiębiorstwa inwestują chcąc utrzymać lub zwiększyć swój udział w rynku. Do finansowania inwestycji kapitałami obcymi (kredytami) skłania ich dodatkowo możliwość wykorzystania dźwigni finansowej, która działa do momentu przekroczenia tzw. krytycznego punku zadłużenia. Dodatkowym argumentem jest wzrost cen jaki towarzyszy wzrostowi popytu, który minimalizuje ciężar zadłużenia. Kiedy taką samą decyzję o podjęciu podobnej inwestycji podejmie w tym samym czasie i na tym samym rynku kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu lub kilkuset (w zależności od branży) przedsiębiorców to bardzo szybko dochodzi o nasycenia rynku i rentowność inwestycji okazuje się coraz mniejsza, aż w końcu zaczyna przynosić straty, a to powoduje zatory płatnicze i zaczyna się efekt domina, który prowadzi do kryzysu gospodarczego. W pierwszej kolejności sektor kredytowy ogranicza swoją ekspansję, czego efektem jest brak dostępu do kapitału obcego, albo staje się on relatywnie bardzo drogi. Spadek cen będący efektem bardzo dużej konkurencji na rynku powoduje, że wywiązywanie się z zobowiązań staje się coraz trudniejsze, a czasami wręcz niemożliwe. W magazynach zaczynają zalegać zapasy. Następuje spadek zatrudnienia i wzrost bezrobocia. Gospodarstwa domowe mają coraz mniej pieniędzy i rezygnują z zakupu nie tylko towarów, ale i usług. To z kolei prowadzi do kolejnych redukcji zatrudnienia i bankructw. Tak dochodzi do kryzysu i recesji, aż dojdzie do tzw. dna.

Opisane przeze mnie zjawiska w bardzo dużym uproszeniu pokazują model cyklu koniunkturalnego. Celowo użyłam słowa model, mając na uwadze, że model jest pewnym uproszczeniem rzeczywistości, ale nie pokazuje wszystkich jej uwarunkowań.

To co czeka nas w najbliższych miesiącach również będzie funkcjonowało według tego modelu, z tym, że bezpośrednią przyczyną tego, że kryzys nastąpił teraz i jest taki gwałtowny nie jest przegrzanie gospodarki (do tego doszłoby prędzej czy później, ale realizowałoby się to zjawisko stopniowo), a czynnik zewnętrzny, jakim jest epidemia, która zmusiła rządy większości krajów do podjęcia drastycznych decyzji o zastosowaniu całkowitej izolacji, godząc się na jej nieuniknione konsekwencje gospodarcze.

W efekcie takich zdarzeń okazało się, że kryzys owszem jest, ale nie pojawiał się on stopniowo i te czynniki, które wyprzedzają  (pozwalają przewidzieć) fazę kryzysu nie wystąpiły, a nagle w jednym czasie realizują się wszystkie czynniki, które już charakteryzują kryzys jednocześnie i to na bardzo dużą skalę. Jesteśmy oczywiście na początku tej fazy kryzysu i cały ten proces ciągle jest przed nami, ale nie zmienia to faktu, że kiedyś nastąpi ożywienie i warto jest dobrze się na to przygotować.

W kolejnych artykułach będzie pisała o tym jak przetrwać kryzys i jak przygotować przedsiębiorstwo do ożywienia.

Nie będę opisywała jak wykorzystać rozwiązania „tarczy antykryzysowej” 1.0., 2.0., 5.0. 24.0. itd. Będę pokazywała krok po kroku jak działają mechanizmy i jak reagować jak sygnały, aby nasza firma znalazła się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie.

Kinga Carska